Świat

Liczba ofiar śmiertelnych powodzi w Nepalu przekroczyła 1000, ratownicy kopią w poszukiwaniu pracowników uwięzionych w tunelach

16 wyświetlenia

Liczba ofiar śmiertelnych gwałtownych powodzi z zeszłego tygodnia na granicy Nepalu i Tybetu przekroczyła 1000, a ekipy ratownicze nadal przekopują się przez wypełnione błotem tunele, w których prawdopodobnie uwięzionych jest ponad 600 pracowników elektrowni wodnych. Władze Nepalu podają, że około 3900 osób pozostaje zaginionych, głównie z wiosek zmytych, gdy woda runęła doliną rzeki Bhote Koshi.

Tunele stały się pułapkami

Katastrofa rozpoczęła się, gdy osuwisko spowodowało, że woda z wysokogórskiego jeziora polodowcowego runęła w dół rzeki. Pracownicy elektrowni wodnych wzdłuż rzeki Trishuli mieli niewiele czasu na reakcję. Niektórzy zdążyli wezwać pomoc, gdy woda uderzyła, a ocaleni mówili, że powódź goniła ich, gdy biegli w stronę wejść do tuneli. Inżynierowie pompują powietrze do tuneli, a jeden zespół ratowniczy wszedł do tunelu, ale wycofał się po tym, jak nikogo w nim nie znalazł.

Ratownicy wiercą teraz w zboczach wzgórz, aby dotrzeć do uwięzionych pracowników. Operacją kieruje wojsko chińskie i nepalskie, a udział w niej biorą również eksperci z Indii, Korei Południowej i Australii. Armia Nepalu wydobyła co najmniej cztery ciała z trzech tuneli. Premier Balendra Shah powiedział w poniedziałek, że z miejsc katastrofy uratowano 279 osób.

Rodziny czekają i mają nadzieję

Rodziny zaginionych pracowników rozbiły obóz w pobliżu wejść do tuneli, czekając na jakiekolwiek wieści. Wielu pracowników było zatrudnionych w projektach elektrowni wodnych wzdłuż rzeki, w tym w elektrowni Chilime w dystrykcie Rasuwa, jednym z najbardziej dotkniętych obszarów. Szacuje się, że około jeden na siedmiu zaginionych pracował w takich zakładach.

Skala katastrofy rodzi nowe pytania o to, jak szybko Nepal przygotowuje się na powodzie wywołane zmianami klimatu. Naukowcy twierdzą, że rosnące temperatury powodują szybsze topnienie himalajskich lodowców, pozostawiając niestabilne jeziora, które mogą pękać bez ostrzeżenia. Powódź dotknęła również tybetańską stronę granicy, gdzie informacje o ofiarach są ograniczone.

Akcja ratunkowa trwa

Urzędnicy mówią, że szanse na znalezienie kolejnych ocalałych maleją, ale poszukiwania nie zostały przerwane. Około 4000 osób pozostaje zaginionych w obu krajach, a agencje pomocowe ostrzegają, że odległe górskie wioski mogą być nadal odcięte od świata. Rząd zapowiada, że teraz skupi się na rehabilitacji, podczas gdy zespoły ratownicze pracują przez całą dobę.

Źródło: BBC News