Tiger Woods straci prawo jazdy na pięć lat po przyznaniu się do nieostrożnej jazdy na Florydzie, kończąc sprawę, która zaczęła się od dachowania w pobliżu jego domu w marcu. 50-letni golfista stawił się przed sędzią okręgowym Darrenem Steele w sądzie hrabstwa Martin w Stuart w środę, 2 września, w towarzystwie swojej dziewczyny Vanessy Trump.
Marcowy wypadek
Woods został aresztowany 27 marca po tym, jak jego SUV zahaczył o tył przyczepy do mycia ciśnieniowego na ulicy mieszkalnej na Jupiter Island i przewrócił się na bok. Wydostał się przez boczną szybę, nikt nie odniósł obrażeń. Policja początkowo postawiła mu zarzuty prowadzenia pojazdu pod wpływem alkoholu z uszkodzeniem mienia oraz odmowy poddania się badaniu na trzeźwość. Został zwolniony z aresztu około osiem godzin później po wpłaceniu kaucji w wysokości 1150 dolarów.
Ugoda
W ramach porozumienia prokuratorzy zmniejszyli zarzut prowadzenia pod wpływem do umyślnego i lekkomyślnego nieostrożnego prowadzenia pojazdu, będącego drugim takim wykroczeniem, a zarzut odmowy zamienili na mandat za nieostrożną jazdę. Woods nie przyznał się do winy, a sędzia uznał go winnym złagodzonych zarzutów. Sąd nakazał pięcioletnie zawieszenie prawa jazdy za każdy z zarzutów, które mają obowiązywać równolegle, oraz zapłatę około 1500 dolarów grzywny i kosztów.
Sędzia Steele ostrzegł Woodsa, że zawieszenie jest bezwzględne. "Nie ma żadnych wyjątków" – powiedział golfiście w sądzie. "Gdybyś prowadził z jakiegokolwiek powodu, natychmiast wróciłbyś do więzienia".
Co to oznacza dla Woodsa
Woods nie powiedział, czy sprawa zmieni jego harmonogram startów. Zawieszenie nie uniemożliwia mu rywalizacji, ponieważ nie musi sam prowadzić na turnieje. Ugoda zamyka prawny rozdział, który rozpoczął się od nagrań z kamer nasobnych pokazujących Woodsa wykonującego testy trzeźwości i mówiącego funkcjonariuszom, że spojrzał na telefon tuż przed wypadkiem.